sobota, 21 czerwca 2014

# 4 Zayn

 Są święta,czas rodzinny,miłości I prezentów.Szkoda że nie mam rzadnej z tych rzeczy.Straciłam wszystko.Siedzę sama w salonie pijąc wino.Niespodziewanie po całym domu rozniusł się dźwięk dzwonka do drzwi.Podeszłam I otworzyłam nieznajomemu.
-Tak?-zapytałam patrząc na mulata.
-Dzień dobry.....czy mógłbym przeczekać w pani towarzystwie tę zamieć?-zapytał.
-Tak proszę tylko ostrzegam nie obchodzę świąt-powiedziałam.Wpuściłam chłopaka do domu.
-A tak od początku mam na imię Zayn-powiedział brązowooki.
-[T.I]-powiedziałam.Zaparzyłam mu herbaty I zaprowadziłam do salonu.
-Rozgość się-powiedziałam z uśmiechem.
-Czego nie obchodzisz świąt w gronie rodziny?-zapytał.
-Nie mam rodziny-powiedziałam smutna.
-Oj przepraszam nie chciałem cię zasmucić-zaczął mnie pocieszać.
-Nic sie nie stało.-poinformowałam go.Włączyliśmy film ale I tak cały przegadaliśmy. Zayn jest naprawdę miły I do tego zabawny.
Już się chyba poprawiła pogoda-powiedział wstając.
-I ty myślisz że ja cie puszczę do domu?Po pierwsze jest noc a po drugie drogi są nie przejezdne.-powiedziałam.Nie tylko dlatego chciałam go powstrzymać ale też dlatego że mi się spodobał.
-No dobrze ale gdzie miałbym spać?-zapytał unosząc brwi.
-U mnie a ja tu-powiedziałam.
-Co to to nie.Nie będziesz spać na tej niewygodnej kanapie z mojego powodu-powiedział.
-To będziesz spać ze mną u mnie w pokoju-zaśmiałam się.
-Tak będzie chyba najsprawiedliwiej-powiedział podchodząc do mnie.Dłonie położył mi na biodrach I złożył delikatny pocałunek na moich ustach.Pocałunek się pogłębiał I pogłębiał.Spędziliśmy cudowną noc.Następnego dnia pomogłam Zaynowi dostać się do swojego domu.
2 miesiące później

-Raz się żyje...-szepnęłam I zerknęłam na test ciążowy.Szlak kazał żeby był prawidłowy.Poszłam się przejść umówiłam się po drodze z moim chłopakiem-Zaynem. Szłam po Tower Bridge.Zobaczyłam go w oddali jak idzie za rękę z jakąś blondynką a dokładniej z Perrie Edwards.Rzuciłam się biegiem do domu.Płakałam.......całą drogę płakałam.Byłam wstrząśnięta.Z szafy wyjmowałam wszystkie ubrania i pakowałam je do torby i walizki.Po drodze zamówiłam taksówkę.Po chwili usłyszałam jak ktoś dobija sie do drzwi to był Zayn.
-Proszę [T.I] muszę ci to wyjaśnić!!-krzyknął.Ja na jego głos jeszcze bardziej stałam się wściekła....rzuciłam wazonem o ścianę i wybiegłam z domu przez tylne drzwi.Biegłam tam gdzie miała być taksówka.Na lotnisku wykupiłam bilet do Polski....bo tam mam dom rodziców.

16 lat później
Jedziemy właśnie do Londynu.Chce tam znowu ułożyć sobie życie.Tym razem z moim synkiem Austinem.On  jest strasznie do niego podobny.Na lotnisku w Londynie musieliśmy chwilkę poczekać na walizki.Było strasznie dużo osób ale ja zobaczyłam tą jedną.Tą samą przez którą popadłam w depresję,przez którą całe życie miałam zwalone.On też mnie zobaczył.
-Austin daj mi leki-powiedziałam roztrzęsiona.Usiadłam na krześle aby chwilę odpocząć.
-Mamo co się stało??-zapytał.
-Nic,nic .....nie przejmuj się.-powiedziałam głaszcząc go po jego włosach.-Chodźmy już-dodałam wstając.Gdy kierowaliśmy się w stronę wyjścia ktoś złapał mnie za rękę.
-[T.I] daj mi to wyjaśnić.-usłyszałam ten aksamitny głos.Ten głos przez który tak cierpiałam.
-Mamo kto to jest?-zapytał Austin.
-Austin poznaj swojego ojca Zayna......Zayn poznaj Austina naszego syna..-powiedziałam wyczerpana.
-Czego mi nic nie powiedziałaś?-zapytał Zaza.
-Chciałam ale ty mnie zdradziłeś!!!!Ja cię kochałam!!!!!!!Byłeś dla mnie jedyną najważniejszą osobą!!!!-krzyknęłam i zaczęły się drgawki.
-Mamo nie możesz się denerwować......pamiętasz co powiedział lekarz?-uspokajał mnie Austin.
-Jaki lekarz?[T.I] co tu się dzieje?-zapytał Zayn.
-Mama ma depresję od tamtego wyjazdu z Londynu-powiedział syn.
-Boże [T.I] przeprasza.Nie wiem dlaczego tak postąpiłem a potem dałem ci wyjechać.Nie wiem dlaczego tak marnie cię szukałem.Nie wiem dlaczego kocham taką kobietę jak ty.-powiedział Zayn i chciał odejść lecz ja go zatrzymałam i złączyłam nasze usta w pocałunek.
-Kocham cię......błagam już nigdy mnie nie opuszczaj-dodał.
-Ja ciebie też kocham-powiedziałam i przytuliłam moich dwóch mężczyzn.
Nigdy nie traćmy nadziei.....bo nie ma życia bez nadziei...... 
........................
Mam nadzieję źe nowy imagin spodobał wam się :) Dziękuję za miłe komentarze......więc.......standardowo 2-3 komentarze next :)

3 komentarze: