Jak codziennie z rana poszłam biegać.Przemierzałam alejki w parku
mijając czasami jakąś zakochaną parę.W pewnym momencie
naprzeciwko siebie zobaczyłam JEGO.Odwróciłam się w przeciwnym
kierunku I zaczęłam iść mając nadzieję że mnie nie rozpozna.
-[T.I]!-krzyknął.Zaczęłam biec pomiędzy drzewami aby go
zgubić.Nie chcę powtórki sprzed 3 lat.Gdy zobaczyłam że wokoło
mnie nie ma nikogo zaczęłam iść w stronę wyjścia z parku.Nagle
ktoś mnie złapał za ramię.
-[T.I] proszę pogadajmy-powiedział Louis.
-Myślałam że wszystko mamy wyjaśnione po twoim
wyjeździe.-odpowiedziałam oschle.
-Musiałem wyjechać...taka moja praca-próbował się bronić.
-Wiem że to teraz twoja praca ale mogłeś mi powiedzieć że
wyjeżdżasz a nie ja przychodzę do ciebie a twoja mama mówi że
wyjechałeś w 11 miesięczną trasę!Ty nawet nie zdajesz sobie
sprawy jak ja bez ciebie cierpiałam!!-krzyknęłam mu wszystko to co
chciałam już od dawna.-A teraz przepraszam bo spóźnię się.-dodałam wyrywając się.Pobiegłam do mojego domu.Tam był już
Luke.
-Mamusiu gdzie byłaś?-zapytał.
-Musiałam się przejść.-odpowiedziałam przytulając go.Był taki
podobny do Louisa.
-Zrobisz mi śniadanko?-zrobił maślane oczka.
-Jasne-zaśmiałam się I poszłam z 3 latkiem do kuchni.Tak właśnie
wtedy kiedy byłam u Lou 3 lata temu chciałam mu powiedzieć że
jestem w ciąży...Mały zjadł śniadanie a ja pomogłam mu się
ubrać.Sama ubrałam się w rurki,bokserkę wraz z płaszczem I
czarnymi botkami na szpilce.Złapałam chłopca za rękę I
prowadziłam w stronę przedszkola.Gdy przechodziliśmy obok kawiarni
z niej właśnie wyszedł Louis.Nie chcę żeby poznał
Luka.Schowałam chłopca za moimi plecami.
-[T.I]pogadajmy-powiedział.
-Louis mówiłam że nie mamy o czym-powiedziałam łagodnie żeby
Luke się nie wystraszył
-Mamusiu kto to?-zapytał mój synek.
-Mamusiu?[T.I] o co tu chodzi?-zapytał zdezorientowany Lou.
-Luke to twój tata Louis.Louis to twój syn Luke-powiedziałam a
mały od razu rzucił się w ramiona swojego ojca.
-Tatusiu ty nawet nie wieś jak ja bardzio chciałem cię
poznać-powiedział Luke.
-Czego mi nic nie powiedziałaś?-zapytał.
-Bo miałam nadzieję że ułożysz sobie życie z kimś
innym-powiedziałam-Ale najwidoczniej się myliłam.-dodałam
uśmiechnięta.
-Nigdy o tobie nie zapomniałem-powiedział podchodząc do mnie I
złączył nasze usta w pocałunku.
-Czyli tata zamieszka z nami?-zapytał się nasz synek.
-Mam taką nadzieję.-powiedział mój ukochany I przytulił nas.
To niewiarygodne że jedno spotkanie w parku a potem przy kawiarni
potrafi zmienić życie na nowe.Teraz stoje przed ołtarzem wraz z
Louisem.
-Czy ty [T.I][T.N] bierzesz Louisa Tomlinsona za swojego
męża?-zapytał ksiądz.
-Tak biorę-powiedziałam.
-Czy ty Louise Tomlinsonie bierzesz [T.I][T.N] za swoja żonę?-zapytał
Louisa.
-Tak biorę.-odpowiedział.
-Po tej przysiędze możecie się pocałować-powiedział
ksiądz.Louis wziął moją twarz w swoje dlonie I złożył
pocałunki na moich ustach.
-Kocham cię-powiedziałam.
........................
I jest następny imagin :) Mam nadzieję że się spodobał.Proszę zostawiajcie po sobie komentarze .
wspaniale piszesz :) <3 :*
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńCudeńko :*
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuń