piątek, 27 czerwca 2014
Krótka notka :*
Misie przepraszam że tak długo nic nie dodałam ale koniec roku i wgl.Teraz są wakacje i postaram dodawać imaginy częściej :)
poniedziałek, 23 czerwca 2014
#5 Liam
Jestem z
Liamem już prawie rok.Jest nam bardzo dobrze tylko on ma teraz
trasę.Ja zostałam w Londynie z powodu studiów.Siedzę na kanapie
wylewając kolejny litr łez z tęsknoty za nim.Nie widziałam się z
nim 5 miesięcy.Rozmawiam z nim codziennie po 5 minut ale to nie
zastąpi mi jego.Właśnie jego głos nasila tę tęsknotę.Dzisiaj
miał odbyć się koncert w Dublinie I miałam jechać ale to by mnie
załamało.On na scenie...potem spotkanie I znowu pożegnanie.Byłoby
chyba gorzej niż teraz.Włączyłam jakiś nudny serial I zaczęłam
oglądać ciągle płacząc.W pewnym momencie ktoś zadzwonił do
drzwi.Otworzyłam....to był kurier.
-Chyba
nie w porę-powiedział uśmiechnięty.
-To nic
takiego.....co pan mi dzisiaj dostarcza?-zapytałam.
-Kwiaty
od jakiegoś wielbiciela....może Liama?-zapytał.
-Wątpię
jest teraz strasznie zabiegany.-powiedziałam podpisując
potwierdzenie.
-A I
tutaj jest list-dodał I uśmiechnął się przyjaźnie a potem
odszedł.Weszłam do środka wstawiając kwiaty do wazonu.Usiadłam
na kanapie pijąc wino I otwierając kopertę.Była od Liasia.
Droga
[T.I]
Nie
mam odwagi powiedzieć ci tego wprost ale nie możemy być dalej
razem....Proszę nie złość się na mnie bo ja nie chcę żebyś
cierpiała z powodu każdego mojego wyjazdu.Myślisz że nie słyszę
jak łzy ci lecą podczas naszych rozmów?Myślisz że jak
rozmawialiśmy na skype nie zauważyłem że strasznie schudłaś?Proszę
zadbaj o siebie.Ja zawszę będę cię kochał.Nigdy to uczucie we
mnie nie zgaśnie.To był pierwszy powód.....a ten drugi to
podpisaliśmy umowę w której chodzi o to że zatrudniamy aktorki
które będą grać nasze dziewczyny....i niestety wypadło na
mnie.Dali mi jakąś Sophie Smith.Przepraszam cię za wszytko.Zawszę
będę cię kochać.Ty pewnie czytając to mnie już nienawidzisz ale
nie mogłem postąpić inaczej
Twój Liam <3
Podczas
czytania tego łzy lały mi się jak ze strumyka.Byłam jednocześnie
wściekła jak I rozczarowana.Wzięłam wazon I rzuciłam nim w duże
lustro w salonie.Kawałki szkła rozniosły się po prawie całym
mieszkaniu.Usłyszałam huk w przedpokoju.Położyłam się na
podłodze I płakałam.
-Boże
[T.I] co ty zrobiłaś!-krzyknął Niall I podniósł moją głowę.
-Nie
umiem żyć bez niego.-powiedziałam.-Ja go kocham-dodałam I jeszcze
bardziej płakałam.
-To
nie może tak wyglądać.Ty próbujesz o mało co popełnić
samobójstwo a on cierpi z powodu tego że cię stracił-powiedział
Niall.Dopiero teraz zorientowałam się że z mojej nogi leci krew.
-Boże
[T.I] co ty zrobiłaś!!-krzyknął Hazz wbiegając do salonu.
-Przepraszam
was.Nie chce żyć bez niego....on jest dla mnie wszystkim...on jest
moim życiem,nadzieją.Jak on mnie nie chce to ja nie mam dla kogo
żyć-powiedziałam upadając.Widocznie w moim organizmie pozostało
mało krwi.Nie wiem ile byłam w tej śpiączce.Może rok...może
miesiąc,może tydzień.....ale było mi dobrze.To był taki
spokój.Dzisiaj spróbowałam otworzyć oczy I udało się.Przez
chwilkę światło mnie oślepiło.Rozejrzałam się po pomieszczeniu
ale nikogo nie było.Zobaczyłam że zza oknem pada śnieg.Czyli ja
leżałam ponad 5 miesięcy w śpiączce.Może gdybym się nie
obudziła to by mnie odłączyli.Liam by miał spokój I ja.Znając
życie on już dawno o mnie.....o nas zapomniał.On pewnie spędza
święta ze swoją Sophią I rodziną...a jego mama dziwi się gdzie
jestem I co się ze mną dzieje a tata sprawdza czy Sophia ma mocą
głowę.Tak było gdy spędzałam z nimi święta.Łzy znowu zaczęły
lecieć a maszyny piszczeć.Do pokoju wpadła pielęgniarka I zaczęła
mnie uspokajać.
-Masz
to ci pomoże-powiedziała głaszcząc mnie po głowie.
-Mi
nic nie zastąpi jego miłości-powiedziałam łykając.
-Czekaj
mogę ci pomóc-powiedziała zamykając drzwi.Usiadła na krześle
obok mnie.-Co się stało?-dodała.Ja jej nic nie odpowiedziałam
tylko wyjęłam z torebki ten list.Ona uważnie go czytała.Na koniec
z koperty wyleciało nasze zdjęcie.
-Zaraz
zaraz....ten chłopak ciągle tu jest-powiedziała pielęgniarka.
-On
tu jest pewnie tylko dlatego że żal mu się mnie zrobiło I
przychodzi pewnie co dwa tygodnie.-powiedziałam smutna.
-Nie....ten
chłopak jest tutaj codziennie przez 5 miesięcy I płacze że to
przez niego to się stało-powiedziała.
-Jak
pani myśli mam z nim pogadać?-zapytałam.
-Pogadaj
z nim tylko się nie denerwuj bo możesz znowu zapaść w
śpiączkę.-powiedziała.
-Niech
pani go wpuści-poinformowałam pielęgniarkę.Ona otworzyła drzwi
dając mu znak aby wszedł.Gdy zobaczył moje zaczerwienione oczy
podbiegł do mnie I nic nie mówiąc złączy nasze usta w pocałunku.
-Przepraszam.....przepraszam
cię.Jesteś dla mnie najważniejsza błagam nigdy więcej tego nie
rób bo zaraz po tobie zrobię to ja.Kocham cię I obiecuję że już
nigdy nie opuszczę.A tamtą umowę zerwaliśmy po tym wydarzeniu.Nie
zamierzam zamieniać ciebie na nikogo innego.A poza tym twój pobyt w
szpitalu przeżywał cały twitter I IG.-zaśmiał się całując
mnie.
-Błagam
już nigdy mnie nie opuszczaj-powiedziałam przytulając go.
Teraz
stoję przed kościołem czekając na Harrego który zaprowadzi mnie
do ołtarza.Gdy przyszedł złapałam się go mocno za ramię.
-Błagam
jak będę lecieć złap mnie.-powiedziałam.
-Nie
martw się rzucę w ciebie swoim bukietem-zaśmiała się Perrie.
-Dzięki-rzekłam
sarkastycznie.Pod ołtarzem Hazz przekazał moją rękę Liamowi.
-[T.I]
powtarzaj za mną-powiedział ksiądz.-Ja [T.I][T.N] ślubuję ci
Liamie-oznajmił.
-Ja
[T.I][T.N] ślubuję ci Liamie-powtórzyłam.
-Miłość,wierność
I uczciwość małżeńską-kontynuował.
-Miłość,wierność
I uczciwość małżeńską-powtórzyłam.
-I
że nie opuszczę cię aż do śmierci-zakończył
-I
że nie opuszczę cię aż do śmierci-zakończyłam.
-Liamie
powtarzaj za mną-zwrócił się do mojego ukochanego.
-Ja
Liam Payne ślubuję ci [T.I]-zaczął mój misiek
-Miłość,wierność
I uczciwość małżeńską-kontynuował ksiądz.
-Miłość,wierność
I uczciwość małżeńską-powtórzył Liam.
-I
że nie opuszczę cię aż do śmierci-zakończył ksiądz.
-I
że nie opuszczę cię aż do śmierci-dokończył Liaś.
-Liamie
I [T.I] na znak swojego małżeństwa możecie się
pocałować-oznajmił ksiądz a mój mąż wziął moją głowę w
swoje ręce I złożył delikatny a zarazem namiętny pocałunek na
moich ustach.Wszyscy zaczęli bić brawa.Gdy wychodziliśmy z
kościoła wszyscy zaczęli rzucać ryżem I groszówkami I
wpuściliśmy kilku fotoreporterów aby nam zrobili zdjęcia.Ten
dzień był najcudowniejszym dzień w całym moim życiu.
...........................................
Mam nadzieję że nowy imagin przypadł wam do gustu xD.Jutro nie wiem czy pojawi się nowy gdyż mam zakończenie roku.Standardowo jak będzie 2 i więcej komentarzy następny imagin :)
sobota, 21 czerwca 2014
# 4 Zayn
Są
święta,czas rodzinny,miłości I prezentów.Szkoda że nie mam
rzadnej z tych rzeczy.Straciłam wszystko.Siedzę sama w salonie
pijąc wino.Niespodziewanie po całym domu rozniusł się dźwięk
dzwonka do drzwi.Podeszłam I otworzyłam nieznajomemu.
-Tak?-zapytałam
patrząc na mulata.
-Dzień
dobry.....czy mógłbym przeczekać w pani towarzystwie tę
zamieć?-zapytał.
-Tak
proszę tylko ostrzegam nie obchodzę świąt-powiedziałam.Wpuściłam
chłopaka do domu.
-A tak
od początku mam na imię Zayn-powiedział brązowooki.
-[T.I]-powiedziałam.Zaparzyłam
mu herbaty I zaprowadziłam do salonu.
-Rozgość
się-powiedziałam z uśmiechem.
-Czego
nie obchodzisz świąt w gronie rodziny?-zapytał.
-Nie mam
rodziny-powiedziałam smutna.
-Oj
przepraszam nie chciałem cię zasmucić-zaczął mnie pocieszać.
-Nic sie
nie stało.-poinformowałam go.Włączyliśmy film ale I tak cały
przegadaliśmy. Zayn jest naprawdę miły I do tego zabawny.
Już się
chyba poprawiła pogoda-powiedział wstając.
-I ty
myślisz że ja cie puszczę do domu?Po pierwsze jest noc a po drugie
drogi są nie przejezdne.-powiedziałam.Nie tylko dlatego chciałam go
powstrzymać ale też dlatego że mi się spodobał.
-No
dobrze ale gdzie miałbym spać?-zapytał unosząc brwi.
-U mnie
a ja tu-powiedziałam.
-Co to
to nie.Nie będziesz spać na tej niewygodnej kanapie z mojego
powodu-powiedział.
-To
będziesz spać ze mną u mnie w pokoju-zaśmiałam się.
-Tak
będzie chyba najsprawiedliwiej-powiedział podchodząc do
mnie.Dłonie położył mi na biodrach I złożył delikatny
pocałunek na moich ustach.Pocałunek się pogłębiał I
pogłębiał.Spędziliśmy cudowną noc.Następnego dnia pomogłam
Zaynowi dostać się do swojego domu.
2
miesiące później
-Raz się
żyje...-szepnęłam I zerknęłam na test ciążowy.Szlak kazał
żeby był prawidłowy.Poszłam się przejść umówiłam się po
drodze z moim chłopakiem-Zaynem. Szłam po Tower Bridge.Zobaczyłam go
w oddali jak idzie za rękę z jakąś blondynką a dokładniej z
Perrie Edwards.Rzuciłam się biegiem do domu.Płakałam.......całą drogę płakałam.Byłam wstrząśnięta.Z szafy wyjmowałam wszystkie ubrania i pakowałam je do torby i walizki.Po drodze zamówiłam taksówkę.Po chwili usłyszałam jak ktoś dobija sie do drzwi to był Zayn.
-Proszę [T.I] muszę ci to wyjaśnić!!-krzyknął.Ja na jego głos jeszcze bardziej stałam się wściekła....rzuciłam wazonem o ścianę i wybiegłam z domu przez tylne drzwi.Biegłam tam gdzie miała być taksówka.Na lotnisku wykupiłam bilet do Polski....bo tam mam dom rodziców.
16 lat później
Jedziemy właśnie do Londynu.Chce tam znowu ułożyć sobie życie.Tym razem z moim synkiem Austinem.On jest strasznie do niego podobny.Na lotnisku w Londynie musieliśmy chwilkę poczekać na walizki.Było strasznie dużo osób ale ja zobaczyłam tą jedną.Tą samą przez którą popadłam w depresję,przez którą całe życie miałam zwalone.On też mnie zobaczył.
-Austin daj mi leki-powiedziałam roztrzęsiona.Usiadłam na krześle aby chwilę odpocząć.
-Mamo co się stało??-zapytał.
-Nic,nic .....nie przejmuj się.-powiedziałam głaszcząc go po jego włosach.-Chodźmy już-dodałam wstając.Gdy kierowaliśmy się w stronę wyjścia ktoś złapał mnie za rękę.
-[T.I] daj mi to wyjaśnić.-usłyszałam ten aksamitny głos.Ten głos przez który tak cierpiałam.
-Mamo kto to jest?-zapytał Austin.
-Austin poznaj swojego ojca Zayna......Zayn poznaj Austina naszego syna..-powiedziałam wyczerpana.
-Czego mi nic nie powiedziałaś?-zapytał Zaza.
-Chciałam ale ty mnie zdradziłeś!!!!Ja cię kochałam!!!!!!!Byłeś dla mnie jedyną najważniejszą osobą!!!!-krzyknęłam i zaczęły się drgawki.
-Mamo nie możesz się denerwować......pamiętasz co powiedział lekarz?-uspokajał mnie Austin.
-Jaki lekarz?[T.I] co tu się dzieje?-zapytał Zayn.
-Mama ma depresję od tamtego wyjazdu z Londynu-powiedział syn.
-Boże [T.I] przeprasza.Nie wiem dlaczego tak postąpiłem a potem dałem ci wyjechać.Nie wiem dlaczego tak marnie cię szukałem.Nie wiem dlaczego kocham taką kobietę jak ty.-powiedział Zayn i chciał odejść lecz ja go zatrzymałam i złączyłam nasze usta w pocałunek.
-Kocham cię......błagam już nigdy mnie nie opuszczaj-dodał.
-Ja ciebie też kocham-powiedziałam i przytuliłam moich dwóch mężczyzn.
Nigdy nie traćmy nadziei.....bo nie ma życia bez nadziei......
........................
Mam nadzieję źe nowy imagin spodobał wam się :) Dziękuję za miłe komentarze......więc.......standardowo 2-3 komentarze next :)
#3 Niall
Stałam
teraz przed nim.Przed tym kłamcą i oszustem.
-Jak
mogłeś!!-krzyknęłam.
-[T.I]
proszę daj mi to wyjaśnić-powiedział Luke.
-Nie
chcę cię znać!-krzyknęłam chwytając rączkę walizki.
-Zobaczymy
gdzie się teraz podziejesz.Jest wieczór i -15 stopni na dworze
hahaha-zakpił teraz mój były chłopak.
-Wszędzie
będzie mi lepiej niż tutaj.-powiedziałam i trzasnęłam
drzwiami.Przemierzałam alejki w parku.Co chwilę mijałam jakąś
zakochaną parę.Usiadłam na zimnej ławce i dałam łzom upust.Nie
wiem przez ile tam siedziałam.Nagle poczułam jakąś ciepłą dłoń
na moim kolanie.Podniosłam głowę a moim oczom ukazał się blondyn
o niebieskich oczach.
-Czego
taka ładna kobieta siedzi na takim mrozie cała zapłakana?-zapytał
aksamitnym głosem.
-Ma
powody-zaśmiałam się przez łzy.
-Chodź
do mnie na herbatę-zaproponował.
-Z
chęcią.-przyjęłam zaproszenie.
-A
tak w ogóle jestem Niall-powiedział blondas.
-A ja
[T.I]-odpowiedziałam.Droga minęłam nam miło.Dużo się
śmieliśmy.Już nawet zapomniałam o Luku.Podjechaliśmy pod wielką
willę.Weszliśmy do środka.
-Ale
tu ślicznie.-powiedziałam.
-Moja
mama projektowała-zaśmiał się.-Chodź-pociągnął mnie w stronę
kuchni i posadził na blacie.
-Herbaty\kawy\kakała?-zapytał
-To
ostatnie.-klasnęłam w donie jak małe dziecko.
-No i
taki uśmiech to ja chce widzieć cały czas.-powiedział podchodząc
do mnie z kubkiem gorącego napoju.Poszliśmy do salonu i
obejrzeliśmy film.W pewnym momencie wtuliłam się w Nialla a ten
objął mnie mocniej ramieniem.
-Gdzie
teraz będziesz spać?-zapytał.
-Nie
wiem może pójdę do jakiegoś hotelu-odpowiedziałam.
-Co
to to nie ma mowy.-zaśmiał się.-Zostajesz tutaj.-dodał.
-Nie
mogę ci siedzieć na głowie cały czas.-zaprotestowałam.
-Właśnie
będę szczęśliwy jeżeli tutaj zostaniesz.-oznajmił.
-No
dobrze...-zgodziłam się.Przez chwilę oglądaliśmy film.
-[T.I]?-zapytał
nagle.
-Tak?
-Wierzysz
w miłość od pierwszego wejrzenia?-ponownie zapytał.
-Chyba
tak-odpowiedziałam.
-To
nie będę jedyny-zaśmiał się i złączył nasze wargi w
pocałunku.
-To taka była wasza historia?-zapytała się mała Mia.
-Tak...tak właśnie poznałam twojego tatę.On mi wtedy bardzo
pomógł.Uratował mnie.-powiedziałam przytulając się do mojego
męża.Mia pobiegła do siebie.
-Wyobrażasz sobie swoje życie gdybyśmy się nie poznali?-zapytałam
Niallera.
-Pewnie już dawno bym umarł z braku miłości-odpowiedział całując
mnie.
................................
Dobra to już ostatni imagin na dzisiaj.....chociaż nigdy nic nie wiadomo xD.Jak pod tym postem pojawią się min. 3 komentarze to dodam następny post. :)
# 2 Louis
Jak codziennie z rana poszłam biegać.Przemierzałam alejki w parku
mijając czasami jakąś zakochaną parę.W pewnym momencie
naprzeciwko siebie zobaczyłam JEGO.Odwróciłam się w przeciwnym
kierunku I zaczęłam iść mając nadzieję że mnie nie rozpozna.
-[T.I]!-krzyknął.Zaczęłam biec pomiędzy drzewami aby go
zgubić.Nie chcę powtórki sprzed 3 lat.Gdy zobaczyłam że wokoło
mnie nie ma nikogo zaczęłam iść w stronę wyjścia z parku.Nagle
ktoś mnie złapał za ramię.
-[T.I] proszę pogadajmy-powiedział Louis.
-Myślałam że wszystko mamy wyjaśnione po twoim
wyjeździe.-odpowiedziałam oschle.
-Musiałem wyjechać...taka moja praca-próbował się bronić.
-Wiem że to teraz twoja praca ale mogłeś mi powiedzieć że
wyjeżdżasz a nie ja przychodzę do ciebie a twoja mama mówi że
wyjechałeś w 11 miesięczną trasę!Ty nawet nie zdajesz sobie
sprawy jak ja bez ciebie cierpiałam!!-krzyknęłam mu wszystko to co
chciałam już od dawna.-A teraz przepraszam bo spóźnię się.-dodałam wyrywając się.Pobiegłam do mojego domu.Tam był już
Luke.
-Mamusiu gdzie byłaś?-zapytał.
-Musiałam się przejść.-odpowiedziałam przytulając go.Był taki
podobny do Louisa.
-Zrobisz mi śniadanko?-zrobił maślane oczka.
-Jasne-zaśmiałam się I poszłam z 3 latkiem do kuchni.Tak właśnie
wtedy kiedy byłam u Lou 3 lata temu chciałam mu powiedzieć że
jestem w ciąży...Mały zjadł śniadanie a ja pomogłam mu się
ubrać.Sama ubrałam się w rurki,bokserkę wraz z płaszczem I
czarnymi botkami na szpilce.Złapałam chłopca za rękę I
prowadziłam w stronę przedszkola.Gdy przechodziliśmy obok kawiarni
z niej właśnie wyszedł Louis.Nie chcę żeby poznał
Luka.Schowałam chłopca za moimi plecami.
-[T.I]pogadajmy-powiedział.
-Louis mówiłam że nie mamy o czym-powiedziałam łagodnie żeby
Luke się nie wystraszył
-Mamusiu kto to?-zapytał mój synek.
-Mamusiu?[T.I] o co tu chodzi?-zapytał zdezorientowany Lou.
-Luke to twój tata Louis.Louis to twój syn Luke-powiedziałam a
mały od razu rzucił się w ramiona swojego ojca.
-Tatusiu ty nawet nie wieś jak ja bardzio chciałem cię
poznać-powiedział Luke.
-Czego mi nic nie powiedziałaś?-zapytał.
-Bo miałam nadzieję że ułożysz sobie życie z kimś
innym-powiedziałam-Ale najwidoczniej się myliłam.-dodałam
uśmiechnięta.
-Nigdy o tobie nie zapomniałem-powiedział podchodząc do mnie I
złączył nasze usta w pocałunku.
-Czyli tata zamieszka z nami?-zapytał się nasz synek.
-Mam taką nadzieję.-powiedział mój ukochany I przytulił nas.
To niewiarygodne że jedno spotkanie w parku a potem przy kawiarni
potrafi zmienić życie na nowe.Teraz stoje przed ołtarzem wraz z
Louisem.
-Czy ty [T.I][T.N] bierzesz Louisa Tomlinsona za swojego
męża?-zapytał ksiądz.
-Tak biorę-powiedziałam.
-Czy ty Louise Tomlinsonie bierzesz [T.I][T.N] za swoja żonę?-zapytał
Louisa.
-Tak biorę.-odpowiedział.
-Po tej przysiędze możecie się pocałować-powiedział
ksiądz.Louis wziął moją twarz w swoje dlonie I złożył
pocałunki na moich ustach.
-Kocham cię-powiedziałam.
........................
I jest następny imagin :) Mam nadzieję że się spodobał.Proszę zostawiajcie po sobie komentarze .
#1 Harry
Jak codziennie wstałam o 7:30 aby zdążyć do pracy.Pracowałam w małej kawiarence za rogiem.Ubrałam się w rurki,do tego szeroka bluzka z napisem "Hug" oraz beżowe botki.Zeszłam do kuchni w celu zrobienia śniadania.Po skończonym posiłku wybiegłam z domu aby otworzyć lokal.Jednak to co tam zobaczyłam mnie przerosło....byli to dwaj mężczyźni próbujący włamać się do kawiarni.Zaczęłam biec w ich stronę i rzuciłam się na plecy jednego próbując uderzyć w krocze drugiego.Jednak nie poszło to tak jak po mojej myśli gdyż jeden z włamywaczy zrzucił mnie ze swoich pleców i razem zaczęli mnie okładać pięściami.Piszczałam i próbowałam się bronić ale to nic nie pomagało.Gdy czułam że odpływam nagle przestali.Po paru chwilach usłyszałam nieziemski głos.
-Ej słyszysz mnie?-ja tylko kiwnęłam głową na "tak" bo nie mogłam otworzyć oczu.Mój zbawiciel zadzwonił po pogotowie.W pewnym momencie udało mi się otworzyć oczy.
-Dziękuję-powiedziałam.
-Nie ma za co......Harry jestem-powiedział nieznajomy.
-[T.I]-odpowiedziałam.
-Dobra [T.I] karetka jest-poinformował mnie Harry a ja znowu odpłynęłam.Obudziłam się następnego dnia w szpitalu.Z Harrym się zaprzyjaźniłam.Jest miły,romantyczny i zabawny.Teraz właśnie czekam na niego przed szpitalem.Zobaczyłam jego samochód i podbiegłam w tamtą stronę.
-Cześć mała-zaśmiał się przytulając mnie.
-Hejo loczku-zrobiłam to co on.Jechaliśmy w nieznanym mi kierunku.
-Gdzie jedziemy?-zapytałam zaciekawiona.
-Tam gdzie jeszcze nie byłaś-odpowiedział tajemniczo.Faktycznie w tym miejscu nigdy nie byłam.Teraz znajdowaliśmy się na przecudnej polanie na której jest mały strumyczek.
-Ale tu jest pięknie-rzekłam zafascynowana tym miejscem.
-Dlatego cię tu przyprowadziłem.-dodał.
-Ale po co?-zapytałam.
-Po to aby zrobić to-powiedział i wpił się w moje wargi.Od tamtej pory zostaliśmy parą,teraz szykujemy się do ślubu a za kilka miesięcy na świat przyjdzie mała Darcy.
Dziwne że jedno wydarzenie w naszym życiu może je przewrócić o 360 stopni.
..............
A więc pierwszy imagin mamy za sobą....mam nadzieję że wam się podoba.Troszeczkę krótki ale następnym razem będzie dłuższy.Mam również nadzieję że pozostawicie po sobie komentarz.Jakby ktoś miał wątpliwości jestem adminką Mrs.Horan <3 na stronce Louis Tomlinson zawsze spoko :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)